„Pracować z radością” – o miłości przekazywanej z nasionami

  • by

Do „skarbca nasion” Wioletty Olejarczyk wchodzi się po trzech schodkach przyczepy kempingowej. To tutaj, w drewnianych skrzyniach, misach i lampce do wina, Wioletta spotyka się ze swoimi podopiecznymi. Tak jak w społeczności Jurajskiej Kooperatywy Spożywczej, którą współtworzy w Częstochowie z innymi rolnikami agroekologicznymi i mieszkańcami miasta, tak i w swojej żyjącej kolekcji, w swoim Domu Nasion, Wioletta najbardziej ceni sobie różnorodność i osobiste zażyłości. „Jak jem pożywienie z własnego pola albo od ludzi, których znam, to jedzenie anonimowego jedzenia jest dla mnie trudne. Podobnie z nasionami” – opowiada.

Każdy pakiecik nasion jest pieczołowicie zawinięty, zasznurowany i opisany. Nadwyżki stanowią często darowiznę na wymianach nasion i warsztatach o nasionach, które Wioletta organizuje na zaproszenie. Krzyca, wilec purpurowy, sałata szparagowa – wiele z ‚uśpionych’ w ziarnach roślin pochodzi od przyjaciół, ponieważ relacje i przyjaźnie, dzięki którym nasiona ‚wędrują’ z rąk do rąk, znajdując sobie nowe miejsce, są dodatkowym plonem pracy z ziemią. Jej ulubiona – Fasolka z Orzełkiem, jeszcze nigdy nie trafiła na domowy stół:

„Nie miałam do niej dostępu. Pięć lat temu pozyskałam paczuszkę z Banku Nasion. Tam było około 10 nasionek i rozmnożyłam. Ale one mi się tak podobają i wszystkim tak się podobają, że wszystkim je rozdawałam. I pomimo, że od 5 lat je rozmnażam i one piękne plony wydają, to jeszcze nigdy nie jadłam jej. Więc dla mnie także to jest esencja: żeby nie było tylko pożywienie, które powstaje z dobrych nasion, tylko w tej historycznej odmianie fasoli, ten sens zachowywania jej, rozmnażania jej i dzielenia się z wieloma osobami, […] to właśnie nie chodzi tylko o jedzenie, to jest coś większego. Ale myślę, że w tym roku jeden posiłek spróbuję”

W ogrodzie bioróżnorodności, istotą jest mozaika upraw – trzy siostry: kukurydza, fasola i dynia przeplatają się wśród alejek upraw mieszanych, gdzie warzywom kompanami są kwiaty, a w podszyciu, leczą ziemię niewielkie ilości dzikich roślin. „Staram się przeznaczać czas, pomimo, że to jest trudne, na obserwację i robienie notatek co roku jako taki element edukacyjny, i też poznawania tych nasion i ich rozwoju czy zmian poprzez lata, bo potem to umyka i nauczyłam się, że to trzeba notować.”

Wioletta jest jedną z koordynatorek sieci nasiennej MOC NASION, która zainicjowała po raz pierwszy w Polsce Święto Nasion i Bioróżnorodności między 1-7 października 2020 w różnych gospodarstwach i ogrodach społecznych w naszym kraju, między innymi na Gospodarstwie Słoneczna 25, które prowadzą razem z partnerem Markiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *