Nasiona lepszego jutra – „Nowy Obywatel” na talerzu

  • by

[…]

Do kogo należy różnorodność biologiczna?

Nowoczesny, przemysłowy model rolnictwa produkuje za dużo i nie ponosi generowanych przez siebie kosztów środowiskowych i społecznych. W tym modelu pożądane są odmiany plenne i odporne (np. na przymrozki), jabłka okrągłe i równomiernie wybarwione. Zboża powinny dojrzewać w tym samym czasie, warzywa winny mieć równy kształt, dobrze znosić transport czy przechowywanie w chłodniach. Na dalszy plan schodzą takie kwestie jak smak (kto pamięta, jak smakują dzikie maliny? Czy aromat kronselki nie jest domeną pamięci zapośredniczonej?), wartość odżywcza czy lokalne tradycje – nie tylko kulinarne – związane z konkretnym gatunkiem czy odmianą.

Jednak standaryzacja i ograniczanie puli genowej, szczególnie w połączeniu z prowadzeniem upraw w formie monokultur, rodzą duże zagrożenia. Każda destabilizacja klimatu lub nawet tylko sezon z nietypowym rozkładem temperatur czy opadów, to potencjalne niebezpieczeństwo – wszystkie rośliny są na nową sytuację tak samo nieodporne i nie zdążą się do niej dostosować. Dokładnie tak samo sprawa ma się z chorobami i szkodnikami – przy znikomym zróżnicowaniu upraw (i braku naturalnych barier fitosanitarnych) jeden patogen jest w stanie zniszczyć plony w całym regionie, kraju czy na kontynencie.

Przemysłowe rolnictwo w znakomitej większości korzysta z opatentowanych nasion. Patentowanie z jednej strony służy podniesieniu jakości materiału siewnego i produkcji rolnej oraz ułatwia pracę naukową nad zasobami genowymi, z drugiej strony jednak niesie pewne zagrożenia. Ci sami gracze, którzy dominują na rynku nasiennym, są również największymi producentami środków ochrony roślin, a także zajmują istotną pozycję, jeśli chodzi o nawozy i sprzęt rolniczy. Coraz częściej dla odmian proponowane są konkretne produkty z działu środków ochrony roślin albo nawozów, a skonsolidowany przemysł agrochemiczny sprawnie pracuje nad przekonaniem rolników, że inny sposób uprawy nie jest możliwy.

W roku 2014 głośna była sprawa próby opatentowania przez szwajcarski koncern Syngenta papryki posiadającej gen odporności na dość powszechnego szkodnika niszczącego uprawy. Do opatentowania nie doszło wskutek sprzeciwu środowisk rolniczych w Europie, choć gigant w obszarze agrochemikaliów argumentował, że odkrycie genu było poprzedzone długimi latami badań. Tyle że gen odporności nie został wynaleziony – naturalnie występuje w dzikim krewnym znanej nam papryki i zwykłe skrzyżowanie odmian uprawnych z dzikimi dało papryce odporność na szkodnika.

Rodzi to ważne pytanie: do kogo należy różnorodność biologiczna planety i wiedza o niej? Albo: kto może czerpać korzyści z ponad 10 tysięcy lat udomawiania roślin i wielu więcej tysiącleci poznawania ich? To trudne pytanie, jeśli brać pod uwagę rozczarowanie zachodnią nauką w kwestii poznania i ochrony różnorodności biologicznej. Ale to pytanie bardzo aktualne. Jedna z najnowszych technik zielonej biotechnologii – cis-genetyka – służy do wprowadzenia pojedynczych pożądanych cech do linii hodowlanej, przy czym cechy te pochodzą z pokrewnych roślin dzikich lub z linii hodowlanych o kiepskich właściwościach agronomicznych. Istnieje obawa, że wspólne zasoby genowe, znajdujące się dotychczas w rękach lokalnych społeczności, a także wiedza o gatunkach i właściwościach, znajdą się pod presją pokusy przekucia ich na prywatne zyski.

Domy czy banki – jak zabezpieczyć dobra kultury?

Globalny bank materiału genetycznego roślin uprawnych z całego świata znajduje się na wyspie Spitsbergen. Wykuty w wiecznej zmarzlinie, Globalny Bank Nasion gotowy jest na wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, bomby i brak prądu. Krajowe Centrum Roślinnych Zasobów Genowych (KCRZG) nazywane jest też potocznie bankiem nasion. To miejsce, gdzie nasiona przechowywane są w optymalnych warunkach – w ujemnej temperaturze, odpowiedniej wilgotności, bez dostępu światła, zapakowane w wielowarstwowe hermetyczne opakowania. Każdy „obiekt” przechowywany jest w ilości pozwalającej na co najmniej dwukrotną regenerację. W praktyce minimalna ilość to 2–4 tys. nasion. Przewiduje się, że tak zabezpieczona kolekcja bazowa może, w zależności od gatunku, zachować odpowiednią siłę kiełkowania nawet przez 2000 lat. Oprócz przeznaczonej do długoterminowego przechowywania kolekcji bazowej, prowadzona jest także kolekcja aktywna, z której nasiona służą do ewaluacji i przekazania zainteresowanym.

Taka ochrona zasobów genowych nazywana jest ochroną ex situ. Polega na zachowywaniu odmian poza miejscem ich naturalnego występowania – w postaci nasion w bankach genów lub całych osobników w ogrodach botanicznych. KCRZG prowadzi także ochronę in situ, która polega na zachowywaniu zasobów genowych we współpracujących gospodarstwach. Do Krajowego Rejestru Roślin Uprawnych prowadzonego przez COBORU (Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych) wpisanych jest tylko 176 roślin uprawnych, w tym 93 gatunki roślin rolniczych, 55 gatunków roślin warzywnych, 28 roślin sadowniczych. To tak zwany kwalifikowany materiał siewny, który nadaje się do rynkowej produkcji i dystrybucji nasion w Polsce i na terenie Unii Europejskiej. W Polsce rolnicy mają możliwość otrzymania dopłaty na zakup takiego materiału, jednak płatności te są rzadko wykorzystywane. Kwalifikowany materiał siewny gwarantuje, że nasiona będą wolne od zanieczyszczeń, chorób i szkodników oraz będą miały dużą siłę kiełkowania. Odpowiedniej jakości materiał genetyczny jest podstawą wysokich plonów. Aby zapobiegać wyradzaniu się upraw, zaleca się wymieniać materiał siewny na kwalifikowany co kilka lat.

Dobrym przykładem skutecznej ochrony starych i lokalnych odmian jest działalność oddolnej austriackiej organizacji Arche-Noah. Jest to sieć współpracujących ze sobą gospodarstw, które in situ chronią zasoby genetyczne ponad 6 tys. odmian roślin uprawnych. Organizacja weszła we współpracę z administracją publiczną i doprowadziła do wprowadzenia systemu znakowania produktów wytworzonych na bazie starych i lokalnych odmian. Takie artykuły, wyróżnione odpowiednim opisem, mają oddzielne półki w sklepach – prosty mechanizm, który sprawia, że wybory konsumenckie mają znaczenie. To także efektywny system wspierania systemów ochrony różnorodności biologicznej w całym łańcuchu żywnościowym. W Anglii istnieje kooperatywa, która zajmuje się dystrybuowaniem produkcji nasiennej do gospodarstw. To inicjatywa, która z jednej strony dba o zachowanie zasobów genowych roślin, z drugiej zaś gwarantuje, że będą one dostępne. Jest to dobra, wspólnotowa alternatywa dla działalności firm nasiennych.

W Polsce istnieje kilka firm nasiennych, które proponują odmiany o lokalnie brzmiących nazwach, jednak nie jest jasne, skąd pochodzą oferowane nasiona. Problemem stało się wprowadzanie do obrotu nasion wyhodowanych w innych strefach klimatycznych. Niepokojący jest również fakt, że międzynarodowe koncerny agrochemiczne wchodzą w partnerstwa i współpracę z instytucjami publicznymi zajmującymi się produkcją nasienną – Syngenta Polska czy Bayer są członkami Polskiej Izby Nasiennej, a w ślad za prowadzonymi przez nie badaniami idzie edukacja w zakresie nawozów sztucznych i chemicznych środków ochrony roślin dopasowanych do nasion produkowanych przez firmy.

Pojawiają się działania mogące stanowić alternatywę dla komercyjnego rynku nasiennego, który proponuje ograniczoną pulę zasobów genowych, nasiona niewiadomego pochodzenia, najczęściej zaprawiane substancjami chemicznymi. Problem nie kończy się na dostępności samych nasion i ich różnorodnego spektrum odmian – niepokojąca jest także erozja wiedzy technicznej i doświadczalnej, zbieranej przez sezony i pokolenia. Wśród ogrodników i rolników brakuje praktycznych umiejętności z zakresu nasiennictwa na własne potrzeby.

Zapytany o opinię na temat kwestii nasion w Polsce, holenderski warzywnik i rolnik agroekologiczny z Dolnego Śląska, Nico Stouten, powiedział, że tworzenie ruchu suwerenności nasiennej na skalę kraju, które widać teraz w Polsce, miało na Zachodzie miejsce 30–40 lat temu. Wielu polskich rolników ekologicznych, w celu zapewnienia odpowiedniej gamy warzyw czy ziół, częściej zaopatruje się w nasiona firm z Anglii, Austrii czy Niemiec, niż w Polsce, z powodu braku stosownych możliwości w kraju.

Działający w duchu agroekologii i suwerenności żywnościowej projekt Agro-Perma-Lab Nasiona przeprowadził w tym roku badanie z niezależnymi nasiennikami prowadzącymi agrobioróżnorodne gospodarstwa. W ramach projektu odbędzie się także pierwsze szkolenie dla lokalnych liderów zajmujących się rozwijaniem systemów żywnościowych opartych o własne nasiona. Celem projektu jest edukacja w zakresie idei społecznościowych domów i sieci nasion w Polsce, tak aby w niedalekiej przyszłości grupy sąsiedzkie, kooperatywy spożywcze czy rolnicze, a także społeczności skupione wokół miejskich ogrodów działkowych czy ogrodów społecznych, zaczęły lepiej zarządzać i rozwijać wspólne zasoby nasienne.

O „domach”, a nie „bankach” nasion wolą też mówić społeczności rolnicze Ameryki Południowej. Są to inicjatywy na ogół oddolne i znacznie mniej profesjonalne pod względem warunków technicznych, ale za to skoncentrowane na różnorodności kulturowej, która wyraża się w zróżnicowaniu odmian dostosowanych do warunków lokalnego ekosystemu i tradycji ich wykorzystania. To wiedza i praktyka, które wciąż są żywe, natomiast potrzeba organizowania się i ochrony nasion i wiedzy wynika z rosnącej presji zmieniającego się modelu rolnictwa. Społeczeństwa i społeczności ewoluowały razem ze swoimi nasionami, a ich różnorodność stanowi materialną podstawę bogactwa kulturowego.

Istnieją różne koncepcje dóbr kultury czy dziedzictwa kulturowego. Są dobra, które się posiada, gromadzi i zabezpiecza, oraz takie, które stają się dobrem przez to i dzięki temu, że są żywe, współdzielone i współtworzone. Bogactwa i tradycji związanych z gatunkami uprawnymi nie da się oddzielić od praktyki uprawy. Nasiona tylko gromadzone i przechowywane, po kilku latach tracą zdolność kiełkowania i nie nadają się już do niczego. Nasiona wysiewane co roku ewoluują wraz ze zmieniającymi się warunkami uprawy. To właśnie tzw. żywe kolekcje nasienne są najbezpieczniejsze, bo najbardziej dostosowane do klimatu, szkodników, roślin towarzyszących gatunkom uprawnym.

I to jest główny – praktyczny i pozbawiony aspektu sentymentalnego – argument przemawiający na rzecz zachowania różnorodności lokalnych gatunków uprawnych. Zmienność genetyczna jest mechanizmem pozwalającym roślinom najlepiej przystosowywać się do warunków, w których rosną – w sposób naturalny adaptują się do mikroklimatu czy stają się odporne na szkodniki. Ograniczanie puli genowej roślin uprawnych (erozja genetyczna) zwiększa ryzyko, że powtórzy się coś podobnego np. do zarazy ziemniaczanej, która w połowie XIX wieku dotknęła Irlandię, a w mniejszym stopniu również całą Europę, powodując głód i śmierć milionów ludzi. Patogen w kolejnych latach niszczył uprawy ziemniaka, który na wielu obszarach był podstawą diety. Dopiero krzyżowanie ziemniaka uprawianego w Europie z odmianami z Andów (dziki praprzodek ziemniaka posiada gen odporności na zarazę ziemniaczaną) pozwoliło na znaczne ograniczenie szkód czynionych przez strzępki grzyba. W samym Peru nadal istnieje ponad 3500 odmian ziemniaków – dlatego wciąż było gdzie szukać genu odporności.

[…]

Suwerenność żywnościowa to prawo społeczeństw i społeczności do określenia własnego modelu produkcji i dystrybucji żywności, a także do wytwarzania żywności z poszanowaniem takich zasobów jak woda, gleba i różnorodność biologiczna, w tym nasiona roślin uprawnych. To trzy elementy, bez których rolnictwo nie może się obyć i które wymagają perspektywy szerszej niż indywidualna. Elementem suwerenności żywnościowej jest również suwerenność nasienna. Uzależnienie produkcji rolnej – tak w małej, jak i w dużej skali – od produktów korporacji nasiennych niesie te wszystkie zagrożenia, które zwykle wiążą się ze zdawaniem się na mechanizmy rynkowe. Ale poza nimi wiąże się z jeszcze jednym ryzykiem: opieranie się na niewielkiej liczbie odmian i gatunków zestandaryzowanych czy hybrydowych nasion o ograniczonej puli genowej, które nie są dostosowane do lokalnych ekosystemów, lecz do uniwersalnych nawozów i środków ochrony roślin, stanowi zagrożenie dla trwałości agroekosystemów i różnorodności biologicznej w ogóle.

[…]

Kryzysy się nakładają. Klimatyczny, ekonomiczny, społeczny. Pojawia się jeden, który przytłacza i obejmuje wszystkie poprzednie – kryzys wyobraźni. Społeczeństwa homogenicznych gospodarek nie mają dobrego pomysłu na ułożenie relacji ze światem natury. Założenie, że kapitał naturalny i wyprodukowany są substytutami, a ekwiwalentem pieniądz, okazuje się zgubne, jeśli cywilizacja niszczy biologiczne podstawy niezbędne dla jej trwania. „Literatura o łowcach-zbieraczach demonstruje, iż »ekonomiczna racjonalność« jest cechą kapitalizmu i stanowi wbudowany zestaw przekonań kulturowych, a nie obiektywne, powszechne prawo natury. Istnieje wiele innych, równie racjonalnych sposobów zachowania, które nie są zgodne z prawami wymiany rynkowej. Mit człowieka ekonomicznego wyjaśnia zasadę organizującą współczesnego kapitalizmu, to wszystko”.

Skąd bierze się wyobraźnia? Jaką wyobraźnię rodzą gaje, bory, ostępy, młaki, łąki i grądy, a jaką nasadzenia, monokultury i uprawy leśne?

W tekście cytuję książkę Edwarda O. Wilsona „Różnorodność życia”. Pozostałe cytaty pochodzą z artykułu „Łowcy-zbieracze i mitologia rynku” (fragmenty eseju Johna Gowdy’ego). Korzystałam również z raportu FIAN „The right to seeds and biological diversity”, książki Jareda Diamonda „Strzelby, zarazki, maszyny”, „Ethnobotany, evolution of a discipline” (red. R. Evans Schultes, S. von Reis) oraz wywiadów z nasiennikami Agro-Perma-Lab (www.agropermalab.org).

Joanna Perzyna – autor tekst. Antropolożka, latynoamerykanistka i zielarka; związana z ruchem suwerenności żywnościowej Nyeleni Polska. Tekst redagowany był w konsultacji z zespołem Agro-Perma-Lab, w ramach projektu NASIONA 2020/2021. Pełen artykuł dostępny jest zimowym wydaniu Nowego Obywatela Na Twoim Talerzu” 2020 (34/85). Zachęcamy do wsparcia czasopisma i zakupienia całego numeru. Poniżej cytujemy kilka co ciekawszych fragmentów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *