„Odzyskujemy część bioróżnorodności, która już została utracona”

  • by

Monika Podsiadła zaczęła prowadzić ogród permakulturowy w 1998 roku i już od samego początku starała się pozyskiwać nasiona lokalnych odmian. W tamtym okresie w firmach takich jak Ożarów Mazowiecki czy Plantico można było zdobyć tradycyjne jeszcze odmiany. „W pierwszym roku zebrałam tylko kilka nasion, ale czułam wewnętrznie jakiś impuls, aby zbierać nasiona dalej. Oprócz idei produktywności na własne potrzeby, była potrzeba tworzenia ogrodu ziołowego i zbierania coraz to większej ilości różnych roślin.”

W pewnym momencie w związku z tym, że pasja Moniki do zachowywania nasion pogłębiała się, uruchomiła różne inne źródła pozyskiwania nasion. Nasiona trafiały do niej od znajomych, od przyajciół, później były akcje pozyskiwania nasion z instytucji. Zaczęła współpracować z organizacjami z krajów wokół Bałtyku, które grupują ludzi zbierających nasiona. Kontakty te przynosiły jej dużo radości i inspirowały do powiększania kolekcji.

Umownie można przyjąć, że Dom Nasion Moniki istnieje od 2012 roku, kiedy to po raz pierwszy wystawiła na stronie interetowej jej inicjatywy edukacyjnej Ogrody Permakultury listę nasion, które miała do zaoferowania dla szerszej publiki – dla osób, które przyjeżdżają na warsztaty, które szukają nasion z ekologicznych upraw, gdzie dba się o nasiona.

„Na początku wciąż dokupywałam nasiona, ale ten zbiór powiększał się i miałam coraz więcej do zaoferowania. Wchodziliśmy powoli w kulturę daru i wymiany – z Polski i zagranicy zaczęła się wymiana w działalności związanej z ruchem ekowiosek.”

Centrum Edukacyjne Ogrody Permakultury na nowej ziemi w Podlodówku prowadzimy od 4 lat i na jego terenie planujemy między innymi domek do przechowywania nasion. Mamy ogród pod market gardening, ale również wizję na ogród pod zachowywanie nasion. Jest to piękna wizja i przygoda. 

Dlaczego zbieramy nasiona? Dla Moniki wyszło to z pasji, fascynacji bioróżnorodnością, która jest wokół nas i później. „Jak doświadczasz jako młody ogrodnik różnych smaków, barw, kolorów, zapachów, to jest poprostu ogromna przygoda, która- jeśli złapiemy bakcyla- nie ma końca. No i przychodzi również świadomość: że chronimy bioróżnorodność, to że ona zanika, to że stajemy się bardziej niezależni, że możemy się dzielić, możemy edukować ludzi na ten temat, że te nasiona są lokalne – to jest bardzo ważne.”

Uprawiając na nasiona rośliny wielofunkcyjne, głównie użytkowe, Monika nie inwestuje w rośliny stricte ornamentalne i ozdobne. „Nagietek np. pełni kilka funkcji w ogrodzie i ta bioróżnorodność i wielofunkcyjność stanowi o stabilność ekosystemu” – tłumaczy. Rośliny dostarczają żywności, paliwa, włókna, biomasy; niektóre są miododajne, inne barwiące, jeszcze inne lecznicze, oleiste, lub budulcowe. Niektóre rośliny też wykorzystywane są do ochrony innych roślin w ogrodzie. 

W odróżnieniu od ogrodu market garden, oganizując ogród bioróżnorodności pod kątem pozyskiwania nasion, ważne jest aby utrzymywać dystans, zwłaszcza między roślinami, które podatne są na krzyżowanie. Ważne, aby wiedzieć, z której rośliny będzie można pozyskać nasiona i kiedy. Przeplata się ze sobą również różne typy roślin: lecznicze, warzywa, pnące – poprzez przemieszanie rośliny są mocniejsze. W kontraście do produkcyjnych zagonów market garden – zostawia się rośliny o wiele dłużej na stanowiskach, aby wydały i dojrzały w nasiona. Doprowadza się je do końca.

W pracy z roślinami na nasiona można dobrze wyćwiczyć koncentrację i dokładność. Na każdym etapie trzeba być uważnym. „Już na wstępie przy siewie, bardzo ważne jest oznaczenie roślin. Następnie przy przesadzaniu z wielodoniczek do poszczególnych pojemników – na każdym kroku może nam się zgubić nazwa odmiany,” tłumaczy Monika. Potem opieka rośliny – podlewanie, dostarczanie substancji, używamy roślin – bo nie są eskponatami, tylko są używane. Następnie selekcjonujemy – słabsze, mniej dorodne.

Potem pozyskujemy – zbieramy nasiona w kosze i pojemniki. Czyścimy – młócimy, wyciągamy, zgniatami. Często używając sitek i wialni, ale również ręcznie. Po czyszczeniu przychodzi pakowanie. Na pierwotną kolekcję nasienniczka miała kartonowe pudełko po butach . Potem zamieniło się ono w szufladkę – biblioteczkę – z posegregowanymi nasionami. Następnie, z powiększeniem kolekcji przechowywała je w osobnych pudełkach pokategoryzowanych miesiącami siewu, oczywiście z opisem który to jest rok, jakie nasionko – i w jednym pudełku znajdowały się wszystkie nasiona do wysiewu np. w marcu albo w kwietniu. Obecnie przechowuje nasiona w dużych plastikowych pudłach, i ma ich obecnie wieżę niemal do sufitu. Marzy jej się oddzielne pomieszczenie w chłodnych warunkach, gdzie mogłaby je przechowywać. 

Monika Podsiadła oprócz Banku Nasion animuje coroczny PermaCulture Festiwal (wcześniej Festiwal Koopermatywy) oraz rozwija centrum edukacji permakulturowej. Jej książka Ogrody Permakultury – Doknąć Ziemi była jedną z pierwszych wydanych permakulturowych podręczników w Polsce. Uprawy z Podlodówka trafiają także poprzez system RWS (Rolnictwa Wspieranego Społecznie) do grona odbiorców.

Prezentacji Moniki p.t. „Społeczne Domy Nasion: oddolne strategie organizowania procesów i dbania o jakość” można obejrzeć w ramach Otwartych Wykładów szkolenia Agro-Perma-Lab NASIONA.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *